Blog audycji Kocham Jazz w radioJAZZ.FM w każdy wtorek 21.00-22.00 - zapraszam Maciej Nowotny
Blog > Komentarze do wpisu

Fred Hersch Pocket Orchestra - Live At Jazz Standard (2009)

Fred Hersch po raz pierwszy gości na moim gospodarstwie dlatego wypada bym go przedstawił. Zatem sięgam po Encyklopedię Jazzu Dionizego Piątkowskiego, gdzie znajduję jeden z lepiej napisanych biogramów, który został poświęcony temu właśnie muzykowi. Urodził się w 1955 roku w Cincinnatti i bardzo długo kształcił się na pianistę muzyki klasycznej. Ale jak to w życiu bywa los chciał inaczej i poprzez grę w zespołach Woody'ego Hermana, Sama Jonesa, Arta Farmera i Billy Harpera (wszystko to w latach siedemdziesiątych) stopniowo oddalał się od filharmonii, by wreszcie wszystkimi "czterema łapami" znaleźć się w jazzie u boku takich jego luminarzy jak Joe Hederson, Stan Getz, Eddie Daniels, Toots Thielemanns czy w zespołach Charlie Hadena oraz Jamesa Mody'ego (to wszystko już w latach osiemdziesiatych). W roku 1986 dowiedział się, że jest chory na AIDS. ale nie poddał się i gra wspaniale dalej, jednocześnie często uczestnicząć w koncertach i wydarzeniach, których celem jest zbiórka pieniedzy na rzecz walki z tą straszną chorobą.

Przechodząc do tej jego najnowszej płyty od razu pozwólcie, że stwierdzę, że jest po prostu doskonała, nie tylko świetnie zagrana, ale i bardzo nowatorska, nie przypomina nic z tego, co miałem okazję słyszeć w zeszłym roku. Bardzo ważne poza tym, że nagranie jest dokonane na żywo w słynnym nowojorskim klubie Jazz Standard, a jak wiadomo jazz brzmi najlepiej właśnie na koncertach. Towarzysząca Herschowi Orkiestra Kieszonkowa składa się z jego przyjaciół, wsród których znajdziemy takich wybitnych muzyków jak Ralpha Alessi, australijską wokalistkę Jo Lawry, której styl przypomina nieco naszą Urszulę Dudziak oraz kapitalnego perkusistę Richie Barshaya, o którym wszakże nic do tej pory nie słyszałem.

Muzyka na płycie mieści się w szeroko pojętym mainstreamie, ale jest wyjątkowo świeża i kreatywna. Po pierwsze zauważmy brak basu. Tym większa rola perkusji, ale i fortepianu, który wspólnie z perkusją bierze na siebie dźwiganie warstwy rytmicznej tej muzyki. Szalenie trudno oddać słowami jaka jest muzyka na tej płycie. Mam ochotę użyć następujacych przymiotników: dowcipna, lekka, zwiewna, swobodna. Zdumiewa mnie jak Hersch w obrębie przecież mainstreamu realizuje idee free jazzu! Jest to wprost rewelacyjne osiagnięcie, które docenią nie tylko jazzowi erudyci, ale i mniej obyci słuchacze, bo płyta choć awangardowa w najmniejszym stopniu nie jest męcząca dla ucha czy niekomunikatywna. Jednym z najważniejszych utworów na płycie jest utwór Song without words, który oddaje chyba najlepiej ducha płyty, przystępnej jak zwykła piosenka, jednocześnie wyrafinowanej, bo jak każde prawdziwe dzieło sztuki posiada zakodowane przez Artystę, drugie, a może i trzecie dno. W tym przypadku chwilami się odnosi wrażenie jakby to sam Bach swingował. Niewarygodna jakość grania na fortepianie!!!


sobota, 24 kwietnia 2010, trener66

Polecane wpisy

  • Chciałbym, ale się boję!!! w RadioJAZZ.FM

    Kiedy latem zeszłego roku kończyłem 3-letnią przygodę z RadiemJAZZ.FM mogłem z satysfakcją spojrzeć za siebie. Prawie tysiąc fanów audycji na Facebooku i tych n

  • Kocham Jazz na Polish Jazz!!!

    Kochani czytelnicy! Ponad 5 lat prowadzenia tego bloga dobiegło końca. Najpierw było to moje prywatne, intymne archiwum przeżyć wywoływanych przez obcowanie z m

  • Wakacje w Kocham Jazz!!!

    Przerwa wakacyjna w nadawaniu audycji Kocham Jazz w RadioJAZZ.FM !!! Dziękuję Wam za trzeci rok wspólnego słuchania jazzu i życzę SUPER UDANYCH WAKACJI ;-)))

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Follow Kocham Jazz on Mixcloud

Subscribe in a reader

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...