Blog audycji Kocham Jazz w radioJAZZ.FM w każdy wtorek 21.00-22.00 - zapraszam Maciej Nowotny
czwartek, 11 października 2012

Możecie go ściągnąć za FREE odwiedzając nową, wypasioną na maksa stronę http://jazzpress.pl/. Dostępna także w drogim mojemu sercu formacie MOBI ;-)))

08:33, trener66
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 09 października 2012

Kilka miesięcy temu miałem okazję być na koncercie trio MEDESKI, MARTIN & WOOD odbywającym się w ramach organizowanego przez Dionizego Piątkowskiego cyklu koncertów ERA JAZZU. Szedłem nastawiony sceptycznie, bo płyt MM&W specjalnie nie lubię, ale przyszło mi zrewidować swoje nastawienie. Koncert okazał się wręcz doskonały, muzyka zabrzmiała lepiej niż na krążkach (a o to dzisiaj coraz trudniej!) i wyszedłem po prostu zachwycony. Dzisiaj podzielę się wrażeniami z tego wydarzenia i wrócę do muzyki jaką nagrała ta niesamowita formacja. A może Wy macie jakiś ulubiony ich kawałek, który chcielibyście zagrać słuchaczom radioJAZZ.FM? Jeśli tak to zalogujcie się w trakcie audycji na jej fesjbukową stronę (tu adres: http://www.facebook.com/pages/Kocham-Jazz/128684567224169) i podajcie tytuł utworu oraz płytę, z której pochodzi. Kto wie może uda się nam go znaleźć i zagrać na antenie...

Zapraszam disiaj czyli we wtorek o 21.00 do radioJAZZ.FM (link, aby posłuchać radia w internecie: http://radiojazz.fm/player_.html) - Maciej Nowotny

11:33, trener66
Link Dodaj komentarz »
środa, 03 października 2012

W audycji Kocham Jazz wracam z cyklem Pod Parasolem czyli eksplorujemy razem jazz w całej jego przebogatej różnorodności. Po audycjach poświęconych odpowiednio neo soulowi i skandynawskiemu cool jazzowi czas, jak to mawia Jurek Mazzoll, na lekki "skręt". Zatem tym razem porozmawiamy o jednym z najważniejszych awangardowych kolektywów w historii jazzu czyli Association For The Advancement Of Creative Musicians, w skrócie AACM. Przede wszystkim jednak mnóstwo będzie muzyki stworzonej przez wybitnych artystów z tego kręgu, do której wysłuchania serdecznie zapraszam - Maciej Nowotny

wtorek, 02 października 2012

Jak w tytule czyli wspaniały nowy jazz ze świata w tym m.in. Jan Garbarek, Ravi Coltrane. Path Metheny, Chick Corea, Fred Lonberg, Rob Mazurek, Medeski Marin & Wood, Nenah Cherry i  Maria Neckam. Najpiękniejszy jazz z całego świata. OH, YEAH!!! 

Na 21.00 we wtorek do radioJAZZ.FM (link, aby posłuchać w internecie: zaprasza Maciej Nowotny

16:12, trener66
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 24 września 2012

Sławetny (w moim mniemaniu!) cykl Pod Parasolem Jazzu wraca do audycji Kocham Jazz. Przypomnijmy, że w serii tych audycji zajmujemy się muzyką, która albo wyrosła z jazzu albo coś do niego wniosła i przeto jest ważna dla jego rozwoju. Jeśli chcecie zapoznać się z niektórymi z poprzednich odcinków to teraz online można posłuchać aucji poświęconej neo soulowi (http://www.mixcloud.com/maciej-nowotny/neo-soul-queens-w-audycji-macieja-nowotnego/) i skandynawskiemu cool jazzowi (http://www.mixcloud.com/maciej-nowotny/skandynawski-cool-jazz-w-audycji-macieja-nowotnego/).

W najbliższy wtorek zaś o 21.00 w radioJAZZ.FM (link, aby posłuchać radia w internecie: http://radiojazz.fm/player_l.html) przyjrzymy się MUZYCE ŚWIATA, która obok mainstreamu i free jest trzecim najważniejszym nurtem współczesnego jazzu. Przy tej okazji nawiążemy do odbywającego się właśnie w Warszawie Festiwalu Skrzyżowanie Kultur, a w studiu gościć będziemy prawdziwego eksperta od tej muzyki czyli GRZECHA PIOTROWSKIEGO. Porozmawiamy z nim o muzyce świata, posłuchamy muzyki, która na nas czeka w czasie festiwalu i podpytamy Grzecha o jego własny projekt z tego obszaru czyli WORLD ORCHESTRA.

Kto wie może uda się wycyganić jakieś nagrody... Krótko mówiąc, zapraszam do posłuchania - Maciej Nowotny

 

20:47, trener66
Link Dodaj komentarz »
piątek, 21 września 2012

SuperSam – Forum Mistrzów Improwizacji Solowej

4-6.10.2012 r.

Forum Czystej Improwizacji to miejsce gdzie spotykają się mistrzowie, uczniowie oraz słuchacze tej najbardziej wyrafinowanej a jednocześnie najprostszej formy improwizacji jaką jest koncert solowy. Forum Czystej Improwizacji to wykłady, spotkania, koncerty… Wszystkie wydarzenia będą miały miejsce w „Plamie”.

„Solo to jest ta forma, która stanowi pierwszy etap zetknięcia się artysty z muzyką, pierwsze ujawnienie idei, jest przedprożem kompozycji – dopiero potem dźwięk spotyka słuchacza lub mikrofon w wypadku nagrania (…)Tak, chcemy byście i Wy przy okazji Forum stworzonego przez nas, w tym a nie innym miejscu, mieli dostęp do skarbów improwizacji i muzyki, która powstaje tu i teraz, z potrzeby zarówno twórców jak i odbiorców. W kultowym miejscu reaktywujemy tradycję!”

Jerzy Mazzoll – dyrektor artystyczny Forum Mistrzów Improwizacji Solowej

4.10.2012 / bilety: 20 zł / dzień

Godz. 19.00 Sławomir Janicki – Jak założyć klub, w którym można grać na kontrabasie solo i jak to się robi? Wykład i koncert

Godz. 20.00 Olga Szwajgier

Godz. 21.00 Forum Mistrzów Improwizacji Solowej – wstęp na akredytacje

5.10.2012 / bilety: 20 zł / dzień

Godz. 19.00 Oleg Dziewanowski – Moje spotkanie ze Karlheinz’em Stockhausen’em – droga od zapisu do swobodnej improwizacji.

Godz. 20.00 Zdzisław Piernik

Godz. 21.00 Forum Mistrzów Improwizacji Solowej – wstęp na akredytacje

6.10.2012 / bilety: 20 zł / dzień

Godz. 19.00 Suavas Lewy – Dlaczego Frank Zappa nie improwizował?

Godz. 20.00 Audrey Chan

Godz. 21.00 Forum Mistrzów Improwizacji Solowej – wstęp na akredytacje

Improwizatorów zapraszamy do dzielenia się swoimi nagraniami. Czekamy na Wasze dźwięki w formacie mp3 od długości od 3’44’’ do 4’33’’. Wysyłajcie je na adres: supersam@plama.art.pl

 

Akredytacje: supersam@plama.art.pl

 

 

“Plama” Gdański Archipelag Kultury

Ul. Pilotów 11, 80-460 Gdańsk

Tel. 58 557 42 47

 

czwartek, 20 września 2012

Urszula Dudziak, Stanisław Soyka, Aga Zaryan!!!

Koncert charytatywny: JAZZ FOR JAMES
4 października Teatr Imka, ul.  Konopnickiej 6, godz. 20
Organizatorzy: Centrala Management, Teatr Imka (nowy teatr Tomka Karolaka) WARSZAWA!!!
Bilety dostępne w sieci: www.ticketpro.pl oraz w salonach Empik.

4 października odbędzie się druga edycja koncertu; JAZZ FOR JAMES. Aga Zaryan wraz z Urszulą Dudziak i Stanisławem Soyką spotkają się wspólnie na scenie Teatru Imka aby wesprzeć Jamesa.Będzie to wyjątkowa okazja aby posłuchać trzech niezwykłych osobowości ze świata muzyki na jednej scenie. Każdy z artystów przygotuje program specjalnie na okazję wydarzenia. Całkowity dochód z koncertu zostanie przekazany dla Jamesa na ukończenie jego studiów na Uniwersytecie ISIU w Kenii.

James Wachira jest młodym Kenijczykiem, który w wyniku walk plemiennych został osierocony i jako najstarszy z rodzeństwa (James ma trzy siostry) stał się głową rodziny. Jedyną szansą na realną zmianę w życiu jest ukończenie przez Jamesa studiów, które umożliwią otrzymanie pracy i dalej poprawę warunków bytowych rodziny. W maju 2010 roku w Warszawie, w klubie Coco De Oro odbył się pierwszy koncert "Soulfood Jam 4 James". Obok Agi Zaryan na scenie wystąpiła śmietanka polskiej muzyki jazzowej i soulowej - m. in. siostry Przybysz oraz Mika Urbaniak. Udało się zebrać sumę pieniędzy pozwalającą Jamesowi na  rozpoczęcie studiów i ukończenie dwóch semestrów nauki.

Historia Jamesa:
James Wachira urodził się w 1984 roku w dystrykcie Laikipia w północnej Kenii. Jego rodzice byli rolnikami, wywodzącymi się z plemienia Kikuyu (jednego z 42 kenijskich plemion). W roku 1997 ówczesny rząd sprowokował konflikty plemienne. Koczownicze plemiona Samburu i Pokot zaatakowały tereny rolnicze i uprowadziły z wiosek wszystkie kobiety z plemienia Kikuyu. Wkrótce potem mężczyźni wyruszyli na poszukiwania żon i córek i podobnie jak one nigdy już nie powrócili do swoich rodzin. Do dziś nie wiadomo jakie były ich losy. James stracił w ten sposób oboje rodziców. Miał wówczas 13 lat i od tego momentu stał się odpowiedzialny za siebie i trzy młodsze siostry – Anne, Nancy i Priscillę. Odebrano im pozostałą po rodzicach ziemię. James pełni funkcję ojca rodziny. Od lat podejmuje się różnych działań w celu utrzymania całej czwórki. Zaspokaja to jednak zaledwie najbardziej podstawowe i doraźne potrzeby. Są miesiące kiedy ciężko związać im koniec z końcem. Jedyną szansą na realną zmianę w życiu całej czwórki jest ukończenie przez Jamesa studiów. Jamesem i jego siostrami zainteresowali się Inez i Tomasz Sudrowie - z fundacji Wata Kwa Watu Charitable Trust, małżeństwo od ponad dwudziestu lat mieszkające w Nairobi.  Przez nich los Jamesa poznała Aga Zaryan, która postanowiła włączyć się w pomoc dla chłopaka angażując zaprzyjaźnionych artystów.


środa, 19 września 2012

...jak zresztą każdym kolejnym wydaniu tego wielce szacownego periodyku. Ten numer jest dla mnie szczególny z dwóch względów:

Pierwsze primo, ukazał się wnim mój PIERWSZY tekst w postaci relacji z dwóch ostatnich koncertów festiwalu Jazz Na Starówce,

Drugie primo, w tym numerze znajdziecie także artykuł „Jazz na stronie, czyli słowo o jazzowej blogosferze” pióra Adama Domagały (też blogera: http://zdzezemlzej.blogspot.com/), w którym wiele dobrego jest o moim blogu poświęconym polskiemu jazzowi: http://polish-jazz.blogspot.com/.

Zapraszam do lektury - Maciej Nowotny

 



15:20, trener66
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 17 września 2012



Maciej Nowotny: Rafał, mimo młodego wieku, masz za sobą długą i bogatą karierę. Wymień jej trzy najważniejsze momenty: sytuacje, ludzi, zjawiska, które wpłynęły na Ciebie w sposób najbardziej znaczący.

Rafał Gorzycki: Karierę , mówisz.... Karierę to w Polsce zrobił Feel i aktorzy serialowi. Telewizor robi z ciebie gwiazdę. Jazz i klasyka współczesna, jeśli są w tv to o 1 w nocy, kiedy śpimy. Ale  to wszyscy wiedzą...  tylko mało kogo to obchodzi. Co do mojego wieku, też mam wątpliwości, choć według badaczy najbardziej twórczy okres artysty, to przedział  między 40 a 60-tym rokiem życia, więc jeszcze wszystko przede mną. Miesiąc temu skończyłem 38 lat. Faktem jest , że jestem płodnym artystą i dużo pracuję. Krzywa jest wciąż wznosząca i to cieszy , daje mi dużo satysfakcji artystycznej, choć rynek jest oporny. Wiesz , że najnowsza płyta Ecstasy Project „They were P”, która ma świetną ,albo i lepszą prasę, po pierwszym kwartale  w oficjalnej dystrybucji sprzedała się w nakładzie 58 egz?  Więc - z jednej strony, czujesz , że nagrywasz dobre płyty, a z drugiej , dostajesz ciosy między oczy i ogarnia cię złość.

Wracając do twojego pytania.... myślę , że takimi cezurami w moim życiu były następujące wydarzenia: Kiedy miałem 15 lat mój starszy kolega włączył mi koncerty Davisa z JJ 83` i 88`, Steve`a Colemana i Shannona Jacksona a w 1989 wyciągnął mnie na  JJ i usłyszałem Breckera z z Nasbaumem na bębnach. To był czad.....Wcześniej słuchałem muzyki elektronicznej i 4AD.
Potem,   w wieku 16 lat  poznałem Piotra Biskupskiego (też bydgoszczanina ) , który wziął mnie pod skrzydła i  z amatorskiego bębnienia w przerwach prób nowofalowego zespołu mojego brata pokazał mi świat Dejohnetta, Williamsa, nut i świadomego ćwiczenia. Wtedy już wiedziałem, że będę grał jazz.
Kolejnym przebłyskiem było poznanie ludzi z drugiego bieguna sceny improwizowanej. Miałem 19 lat  i w klubie Trytony (poprzedniku ”Mózgu”) spotkałem „rewolucjonistów” z kręgu yassu. Tymona, Gwincińskiego, Mazzola, Przybielskiego, itp. Zacząłem grać w Maestro Trytony. Równolegle mieszkałem w Warszawie i chodziłem na Bednarską.

Z perspektywy czasu czuję , że taki rozwój, poznawanie różnych środowisk i czerpanie z nich garściami, zadziałało na moją korzyść w późniejszym, dojrzalszym graniu i tworzeniu muzyki...

Nie dzielę jej na mainstreamową, free, czy  awangardę. Raczej na dobrą i słabszą, taką, która mnie porusza bądź nie.



MN: Czy istnieje coś takiego jak scena bydgoska? Czy można jakoś zdefiniować jej tożsamość? Jeśli tak to jaką w niej rolę odgrywa legendarny klub Mózg?

RG: Roli Mózgu w swoim czasie nie da się nie docenić. Tutaj zjeżdżali co chwilę: Miłość, Olo Walicki, Tymon i Trzaska z najbardziej efemerycznymi projektami. Obserwowanie tego tygla, branie czasem udziału z sesjach improwizowanych, dla mnie jako 20-latka to była szkoła.  Mózg był wtedy swoistym epicentrum, polem doświadczalnym nowej fali muzyków. Choć trzeba powiedzieć , że część muzyków tam nie zaglądała. Ja zaglądałem często, a potem rano szedłem na lekcje do szkoły muzycznej i  gadałem z Łukaszem Żytą o muzie, a z jego tatą walczyliśmy z ksylofonem, którego szczerze nie cierpiałem :-)

Fajny okres....

Teraz jest inaczej. Każdy ma już swoją renomę, prowadzi własne zespoły. To chyba naturalna ewolucja, nie ma czasu na spontaniczne festiwale i zespoły istniejące przez 2 wieczory. No … i  nie gra się już za nocleg, bar, i bramkę … hihihi.

Miesiąc temu była 18 rocznica istnienia Mózgu.  Przyjechali wszyscy.... Kazik, Tymon, Bracia Mazzolewscy, Trzaska, Olo, Dobie, wszyscy ! Zabrakło Oltera, „Świętego” , Jacka Majewskiego, Andiego Przybielskiego – nie żyją już. To był niesamowity wieczór, Bardzo wzruszający dla mnie. Pokazujący, ile się wydarzyło przez te lata, ile zmieniło, i jak dużo udało się mi zrobić, osiągnąć... Po prostu rozwinąć.

A czy istnieje coś takiego jak scena bydgoska?
Pewnie tak , ale kiedyś była silniejsza i bardziej skoncentrowana. Trochę muzyków wyprowadziło się z Bydzi: Herdzin, Gwinciński, Zdunek, Dawid Fortuna , Glazik, Gruchot ... jeśli taka scena istnieje to nie jest ona tylko jazzowa, jest kilka dobrych bandów alternatywnych: Ed Wood, George Dorn Scream, Variete, kiedyś Abbadon, muzyków klasycznych jak choćby Tomasz Pawlicki, z którym współpracuje w Ecstasy Project, reaggowy Dubska. Od kilku lat mamy wydział jazzu na AM, ale poza Wojtkiem Jachną i Kamilem Paterem, nie znam tam wielu ludzi. Trochę odszedłem od jamów i wypadłem z tego obiegu. No i wiadomo, powiem nieskromnie, że ważną częścią tej sceny są projekty, w których biorę udział: Sing Sing Penelope ,Ecstasy Project , czy A-kineton z Irkiem Wojtczakiem ( wcześniej Dziki Jazz). Warto powiedzieć też o Jachna/Buhl, Contemporary Noise Sextet, Cyklistach,
i inicjatywie festiwalu Drums Foozje, który zaprasza bydgoskich  perkusistów , których mamy dużooooo, na specjalne projekty, m.in. Biskupski, Pelc, Daroń, Jahr, Frankiewicz, Tomek Dorn, Kuba Janicki, Jurek Rogiewicz, Fortuna – czyli jednak coś się dzieje :-)

MN: Sing Sing Penelope to jedna z najważniejszych formacji ‘nowego” polskiego jazzu. Należy do tych zespołów, dzięki którym następuje jego renesans, odnowienie języka, który z biegiem lat stał się skostniały i konserwatywny. Jak byś określił to co nowatorskiego wniosło SSP do polskiej muzyki z Twojego punktu widzenia?

RG: Chyba nic specjalnie nowego . Po mocnej krytyce PSJ-u, Jazz Forum, część młodych muzyków nie pamiętających już Stalina  zaczęła robić swoją autorską muzę, autentyczną,  bardziej inspirując się Stańko, Komedą , Seifertem niż Breckerem czy Yellow Jackets. Ale nie tylko jazzem, co w moim odczucie też było istotne – sceną klasycznej współczeski, postrockiem, rockiem, muzyką elektroniczną. Okazało się, że jest też trochę  podobnie myślących słuchaczy, dziennikarzy i krytyków muzycznych, wydawców.

I naturalnie pojawiły się takie zespoły jak Robotobibok, Pink Freud, 100-nka,  Ecstasy Project, Sing Sing Penelope właśnie. A wcześniej Miłość, Maestro Trytony , czy Łoskot.

Co do nowego, polskiego jazzu byłbym ostrożny... Bo ani to nowe do końca ( cuda na Świecie działy się już w latach 70`), ani polskie ( posłuchajcie sceny skandynawskiej, włoskiej, nowojorskiej, czy chicagowskiej)  ani chyba jazzowe wg purystów, którym bałbym się włączyć , nota bene, świetne Levity. Wolę określenie – świeży  … hihihi

To był chyba kolejny pomysł genialnych dziennikarzy, którzy stworzyli etykietę dla rzeczy, których nie rozumieją i wydaje im się , że rozwikłali zagadkę dziejową.

Bo gdzie w tym wszystkim miejsce na  RGG Trio, Karnasa, Trio Wasilewskiego i wielu innych , grających , po prostu, dobrą muzykę artystów . Nie kupuję tego! Dla mnie to budowanie barier.



MN: Inną Twoją formacją ważną dla polskiej muzyki jest Ecstasy Project. Jak określiłbyś różnice między SSP a EP. Czego poszukujesz w ramach pierwszej grupy, a co Ci daje gra w drugim zespole?

RG: Mówisz..... formacją ważną dla polskiej muzyki. Dobre....
Man, płyta They were P  powinna taką być, ale nią nie jest.... Jak pisałem, sprzedało się 58 egz..... Łącznie z Serpentem, koncertami plus  zagranicą – może 200 cds.....

Zobacz nominacje do Fryderyków, duże festiwale – tam nie ma EP. Zobacz na co idzie główny strumień kasy z  MKiDN , IAM. Nagrodę artystyczną Prezydenta Miasta Bydgoszczy otrzymał Pan, który zrobił szopkę noworoczną i robi w kabarecie....
To wszystko mnie wkurza ale czas pokaże kto ma rację, :-)

Ale wracając do clue...  Jestem liderem i kompozytorem  muzyki Ecstasy. To mój autorski projekt. Realizuje w nim swoje największe pasje muzyczne. Zaprosiłem do EP artystów , którzy w niepowtarzalny sposób realizują tą fascynację  brzmieniem, nastrojem, formą z łączeniem improwizacji z zapisem. To ludzie , którzy na co dzień niekoniecznie zajmują się jazzem. Od szkoły średniej słuchałem dużo współczesnej kameralistyki, chodziłem na Warszawską Jesień. Uwielbiałem Weberna, Szymanowskiego, Szostakowicza.... Potem Cage`a , Adamsa, ale cały czas kocham się w liryce jazzu, ECMu z 70`, nucie kontemplacji... Takie chyba jest EP.  To moja ulubiona estetyka.  

A co do SSP, …  jest inaczej ….. Tutaj nie ma lidera. Wszyscy współzałożyciele SSP są liderami. Rzadkość w muzyce , ale u nas się sprawdza.  Dzięki temu nasza muzyka jest dość nieprzewidywalna i progresywna z płyty na płytę i absorbuje w sposób naturalny inspiracje poszczególnych członków.  Wojtek Jachna polubił elektroniczne gadżety i powstał Electrogride  z DJ Strangefruitem i This is the music..... Glazik  lubi free i nagraliśmy z Przybielskim  Stirli People.... Ja z kolei, lubię  też Davisa z 70` i  koncertowe dowalanie do pieca ,  na co w EP nie ma miejsca a w SSP i owszem . To mnie kręci, że mogę zamienić się  w Fostera ;-) Daniel jest pianistycznym hippisem  typu Cecil Taylor i pięknie rozwala nam formy utworów. Lubimy się i rozumiemy na i poza sceną... To nas trzyma już ponad 10 lat razem.



MN: Twój najnowszy projekt to granie z Kamilem Paterem, Pawłem Urowskim i Irkiem Wojtczakiem, z którym najpierw wydaliście w 2009 “Dziki Jazz”, a ostatnio w 2012 “Akineton”. Co stanowi o unikalnym charakterze tego przedsięwzięcia?

RG: Nie mam zielonego pojęcia.  To  dobry kwartet grający dość współczesną ( ale bez przesady ) muzykę improwizowaną, dobrzy instrumentaliści i kompozytorzy, z nominacją do Fryderyków .. hihi.

Muzyka kwartetu jest autentyczna, ale czy to jest unikatowe.... Może  dziś już tak. Postępująca komercjalizacja muzyki sprawia, że dostrzegam coraz mniej ciekawych i odważnych projektów. Patrząc  tego punktu widzenia może rzeczywiście nasza muzyka jest bardziej autentyczna niż  jazzowa średnia krajowa?  To są bardzo subtelne  kwestie, które trudno przekazać  w słowach. Dlatego wolę skupić się na pracy nad muzyką niż nad jej analizą. Choć i bezmyślność nie jest tutaj wskazana. Warto wiedzieć co się robi i  dlaczego..... Mam wrażenie, że niektórym tego brakuje …. Kiedyś powiedziałem, że muzyka to stan świadomości. Podtrzymuję tą tezę!


MN: Dzięki ostatnio (na przełomie roku 2012 i 2012) wydanym trzem albumom: “They Were P”, “Akineton” i “This is the Music Vol. 1” śmiało można powiedzieć, że zgłosiłeś akces do ekstraklasy polskiego jazzu. A jednak o Rafale Gorzyckim nie jest tak głośno jak o Wojtku Mazolewskim, Marcinie Maseckim czy Wacławie Zimplu. Z jakiego powodu i czy masz pomysł jak to zmienić?

RG: Wiesz, perkusistom zawsze jest trudniej … hihihi , ale bardziej poważnie... Kto jest w tej ekstraklasie? Śmietana, Herdzin, Grzech Piotrowski, Stańko, Zaryan, Możdżer....?  Nie znam się. Jestem z Bydgoszczy. I kto o tym decyduje ? Jest jakieś ciało, komisja? Zbiera się punkty w sezonie  i można awansować z drugiej ligi ?
Jeśli się dużo mówi o kimś , to znaczy, że jest on w ekstraklasie?

To mi pachnie  serialem tv ,Szymonem Majewskim, X-factorem.
Ten trend mi nie odpowiada.  W ekstraklasie jest Sebastian Gruchot – najlepszy polski skrzypek – nikt go prawie  nie zna!

Nie mam wielu przyjaciół na facebooku,  nie piszę tam , że rozjebałem budę  na koncercie w  Ułan Bator, nie mam modnej fryzury, nie mieszkam  w Warszawie, nie pije wódki z dziennikarzami, nie klepie po ramieniu każdego ważniaka ,mimo ze go nie lubię.

… ale nagrałem ostatnio  kilka dobrych płyt, a nie każdy z  ekstraklasy może się tym pochwalić.

 

*wywiad ukał się w miesięczniku JazzPress (link, aby poczytać: http://radiojazz.fm/jazzpress/jazzpress0712.zip)

czwartek, 13 września 2012

Pobierajcie najnowszy, wrześniowy numer JazzPressu!!! Dzieje się wiele, a między wspaniałymi autorami znajdziecie i artykuł Wincentiusa Kadłubkusa, samozwańczego kronikarza polskiego jazzu, który opowiada co ciekawego wydarzyło się w polskim jazzie w II kwartale tego roku. Ale czad ;-)))

Tu klikacie i ściągacie za frykasa: http://radiojazz.fm/jazzpress/jazzpress0912.zip

18:40, trener66
Link Dodaj komentarz »
środa, 12 września 2012
poniedziałek, 10 września 2012

Kilkakrotnie w latach 50tych i 60tych, na zaproszenie magazynu Down Beat, Miles Davis wziął udział w tzw. teście na ślepo (z angielska blind test). Rzecz polegała na tym, że słuchając muzyki, bez żadnych wskazówek, miał rozpoznać kto i co gra.  Już to samo w sobie byłoby fascynujące, ale najciekawsze w tym jest, że każdy z przesłuchiwanych materiałów Miles poddawał dodatkowo ocenie, bez ogródek nazywając co mu się podoba a co NIE!

Zapraszam Was zatem do zabawy z Milesem: będę puszczał Wam muzykę, którą słuchał w trakcie tych testów, a wy będziecie mogli się z nim zmierzyć i sprawdzić czy potraficie rozpoznać kto gra. Dodatkowym smaczkiem będzie skonfrontowanie naszych opini na temat wielu legendarnych postaci, których muzyka w tym teście została nagrana z opiniami Davisa...

Do usłyszenia we wtorek o 21.00 w radioJAZZ.FM (link, aby posłuchać: http://radiojazz.fm/player_l.html) i zajrzyjcie na fejsbukową stronę audycji (link: http://www.facebook.com/pages/Kocham-Jazz/128684567224169?ref=hl), aby w jej trakcie pobawić się z innymi słuchaczami w blind test!

Maciej Nowotny

18:50, trener66
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 09 września 2012
poniedziałek, 03 września 2012

For. Krzysztof Penarski (http://photofreejazz.blogspot.com/)

W najbliższy wtorek o 21.00 zagości w audycji Kocham Jazz w radioJAZZ.FM basista z Krakowa Rafał Mazur. Niesamowicie intrygująca postać przede wszystkim pod kątem muzycznym (polecam mój tekst o jego płycie "Unison Lines" wydanej w zeszłym roku), ale i ludzkim: filozof, mistrz sztuk walki i człowiek, który eksploruje improwizację we wszystkich jej życiowych przejawach. Podłączajcie się do naszego radia (link: http://radiojazz.fm/player_l.html), aby posłuchać muzyki Rafała i porozmawiać na wszelkie możliwe tematy (na ewentualne pytania do naszego gościa czekam na fejsbukowej stronie audycji Kocham Jazz: http://www.facebook.com/pages/Kocham-Jazz/128684567224169?ref=hl).

Do usłyszenia we wtorek o 21.00 - zaprasza Maciej Nowotny

16:12, trener66
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 28 sierpnia 2012

(Zapraszam dzisiaj czyli we wtorek 0 21.00 do radioJAZZ.FM na audycję Kocham Jazz. Link, aby posłuchać radia w internecie: http://radiojazz.fm/player_l.html. A w międzyczasie oczytajcie mojej reminiscencji na jazzowo z niedawnego paryskiego wojażu. Do usłyszenia!)

Generalna przebudowa Paryża w czasach II Cesarstwa zwana hausmannowską, od nazwiska ówczesnego prefekta miasta, wzbogaciła miasto między innymi o piękne bulwary, w tym o Sewastopolski. Jego nazwa związana jest z nieco już zapomnianą wojną krymską jaką Francja, wraz z sojusznikami, toczyła z Rosją w latach 1853-56. Głównym wydarzeniem tej wojny było oblężenie Sewastopola dające przedsmak koszmarnych wojen wieku następnego. Bitwę, którą Francja zakończyła zwycięstwem, z powodu licznych ofiar tak gorzkim, że Francuzom trudno było je odróżnić od klęski.

Bulwar zaczyna się na placu de Chatelet i tam właśnie wysiadłem z metra, by przejść kolejne trzy przecznice i znależć się naprzeciwko Duc de Lombards. Najbardziej prestiżowego zdaniem wielu w chwili obecnej jazzowego klubu w Paryżu. Dlaczego jest on taki prestiżowy? Przestudiowałem sobie program tego klubu z ostatnich kilku miesięcy i doszedłem do wniosku, że ten prestiż jest związany z ceną drinków i jedzenia. Na przykład ja zamówiłem dość cienkie Mojito i zapłaciłem 12 Euro. A za przekąskę z rzymskiej sałaty, z dwoma mikroskopijnymi kawałkami grillowanej koziny i ciekawym dipem opartym na serze Roquefort skromne 18 Euro. Tego pułapu prędko już w życiu nie przebiję!



Gorycz tych astronomicznych z polskiego punktu widzenia cen osłodził mi nie tylko kubański rum i garść listków yerbabueny zmieszanych ze skruszonym lodem, ale przede wszystkim muzyka. Była jak łyk świeżego powietrza, jak chłodna kąpiel w morzu po skwarnym dniu, jak odpoczynek w głębokim, wygodnym fotelu po całym dniu spędzonym w niewyobrażalnie długich kolejkach do paryskich atrakcji: Luwru, Galerii D’Orsey i Wieży Eiffla. Do tego wszystkiego miałem szczęście, bo nie trafiłem na jakiś totalnie pokręcony jazz (który nota bene lubię), a na dobry, współczesny mainstream, który nie ranił uszu, a koił moje skołatane paryskim zgiełkiem nerwy.

Formację prowadził młody izraelski wirtuoz gitary Gilad Hekselman. Od 2004 roku mieszka i studiuje w Nowym Jorku. W jego grze słychać wpływ tak Johna Scofielda jak Pata Metheny, ale nie można tu mówić, jak w przypadku wielu innych młodych gitarzystów, o naśladownictwie. Na swoim koncie ma nagrane trzy albumy, z których ostatni “Heart Wide Open” dostarczył większości materiału granego na tym koncercie. O towarzyszącym mu basiście Joe Martinie niewiele potrafię powiedzieć, gra poprawnie, na ochy i achy jednak nie zasłużył moim skromnym zdaniem. Z kolei saksofonista Mark Turner to dobrze mi znana postać. Jego ton jest dość oszczędny, wręcz suchy, ale czuć pełne panowanie nad frazą. Pamiętam go z płyt nagrywanych z Kurtem Rosenwinkelem, Davidem Binneyem czy Joshua Redmanem. Ostatnio nagrał album z formacją Fly dla ECM czyli jest nieźle. Ale najlepsze wrażenie sprawił na mnie perkusista Marcus Gilmore. Gra zjawiskowo! Kiedy przywitaliśmy się zerknął mi bystro w oczy i zapytał: wiesz kim jestem? Jasne! - odpowiedziałem. A czy wiesz kim był mój dziadek? Wprawił mnie w konsternację, tym większą, gdy okazało się, że był nim legendarny bopowy pałkarz Roy Haynes.

 Muzyka sączyła się ze sceny elegancko, perfekcyjnie zagrana, lecząc rany jakie zadało mi rozhukane miasto na Sekwaną. Akustyka była wyśmienita! I wiecie co pomyślałem: fajnie jest! Prawie tak fajnie jak w Warszawie w Cudzie Nad Wisłą, na Chłodnej 25 albo w Pardon To Tu... czy w poznańskiem Dragonie... albo krakowskiej Alchemii... prawie... bo jak długo można sączyć jednego drinka?...



* Tekst ukazał się także w miesięczniku Jazz Press

Follow Kocham Jazz on Mixcloud

Subscribe in a reader

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...